Historie Ortoscan cz. 1.

Ewa, Ruda Śląska, 65 lat.
Ortoscan noszę od grudnia 2016 roku (mamy luty). Zawsze miałam problemy z kręgosłupem i nosiłam już pas ortopedyczny. Wiele, wiele lat temu proponowano mi operację, ale bałam się, że skończę na wózku inwalidzkim. Wtedy przecież  nie było takiego postępu w medycynie. Uszkodzony mam kręgosłup lędźwiowy, ale to „idzie” wyżej także w  odcinek piersiowy. Czasem to nawet oddychać jest trudno.

Ortoscan.

Zaczęło się od wizyty w przychodni i pani doktor poleciła mi wypróbowanie ortezy. Dostałam skierowanie i  przyszłam.

Z Ortoscanu jestem bardzo, bardzo zadowolona. Najbardziej ulżył ból w biodrach. Łatwiej mi się chodzi, przenosi różne rzeczy, a  nawet  podnosi się i wstaje z krzesła. Wtedy ból nie ciągnie do nóg. Jestem osobą aktywną, chodzę z kijkami, bardzo dużo ćwiczę. Chodzę w ortezie i szkoda, że nie mogę robić tego dłużej niż określony  czas. Nie mogę powiedzieć złego słowa o gorsecie.